Mobile | Sklep | Słownik | Forum
Twoje Menu
Forum Rozwadowa
Pogoda dzień
Pogoda noc
Pobierz pliki
Quizy o Rozwadowie
Informacje SMS
KONTAKT
CHAT LIVE
Historia Rozwadowa
Wiadomości
Teksty i filmy
Książka o mieście
Cmentarz parafialny
Znajdź groby
Katalog stron
A to ciekawe...
Filmy o Rozwadowie
Polecamy strony
Nasz Czas - magazyn
Przyjaciele Ziemi
Sebastian Sobowiec
Nasze strony
Koło Wędkarskie
Forum Rozwadowa
Cmentarz-wyszukaj
Sklep on-line
Słownik Regionu
Nocny dyżur apteki
~Dyżur aptek na SMS~
Artykuły > Okiem Osowskiego > Biblioteki na cenzurowanym
Nie likwiduje się już filii i punktów bibliotecznych, jak było jeszcze przed kilku laty, a szczególnie na początku lat 90. Problem ten biblioteki mają już chyba za sobą, co może napawać pewnym optymizmem. Ale bywa też, że kierownik biblioteki z 27-letnim stażem z powodów oszczędnościowych nadal jest zatrudniony tylko na pół etatu, biegając w czasie pracy między wypożyczalnią książek a kawiarenką internetową, połączonych wspólnym korytarzem.

Zmieniła się też ostatnio na korzyść baza lokalowa bibliotek gminnych i miejsko-gminnych. W wielu przeprowadzono remonty kapitalne, znacznie poprawiając i modernizując warunki ich działalności. Poprawiła się też ich estetyka i wyposażenie. Większość posiada już własne komputery, otrzymane z Fundacji im. Andrzeja Urbańczyka albo zakupione przez samorząd. Niestety, nadal niewiele otrzymują one pieniędzy na zakup książek. Doraźne zakupy, jak to było w grudniu roku ubiegłego, ze środków ministerialnych nie rozwiązują problemu. Zazwyczaj kupuje się za nie książki, które są wypożyczane tylko na miejscu i należą do księgozbioru podręcznego, takie jak poradniki, encyklopedie, słowniki, albumy, uważane zresztą za najdroższe i najpotrzebniejsze czytelnikom.

Książki wypożyczane na zewnątrz, głównie beletrystyka, są już naprawdę bardzo zużyte i wymagają pilnej wymiany. Niekiedy przedłuża się ich żywot różnymi sposobami, dobrze znanymi bibliotekarzom.

Nieszczęściem wielu bibliotek jest też połączenie z tzw. centrami kultury. Stąd często zdarza się, że nie docierają adresowane do nich pisma, gdyż nie funkcjonuje prawidłowo wewnętrzny obieg informacji. Bo dyrektorem centrum jest zazwyczaj szef domu kultury. Ale to jeszcze drobna sprawa. Najgorsza to brak własnego budżetu. Znam przypadek sprzed kilku laty, że dyrektor centrum wydał pół pieniędzy z budżetu na zorganizowanie głośnej w środowisku wystawy plastycznej połączonej ze stołem szwedzkim, a biblioteka nie miała przez rok nawet złotówki na zakup książek czy czasopism, o gazetach nie mówiąc. Wydaje się też, pomijając potrzeby biblioteki, sporo pieniędzy na zorganizowanie festynów czy imprez pokazowych, które gromadzą doraźnie tłumy mieszkańców i pisze o nich szeroko prasa, a na zdjęciach pokazane są miejscowe władze.

Natomiast biblioteki, jak wiadomo, bo taka jest ich zresztą specyfika, działają w ciszy i dlatego zostają na uboczu. A samorządy przez to mało się nimi interesują i niewielką przywiązują wagę. Oczywiście, że nie musi być tak wszędzie. Bywa, że budżety bibliotek i domów kultury są rozdzielone, a ich szefowie wiedzą, co do kogo należy i czym oraz jakimi środkami dysponują. Nie oznacza to wcale, że wszystko funkcjonuje tam dobrze, a życie toczy się bezkonfliktowo.

Nigdzie prawie, w żadnej placówce, nie spotkałem kierownika biblioteki, który by z tego „małżeństwa” był zadowolony. Godzą się na to, co jest, bo muszą, przede wszystkim dlatego, że nie chcą się narażać swoim przełożonym, choć ich milczenie jest tu bardzo wymowne.

Mirosław Osowski, Stalowa Wola
komentarze (0) |

rozwadow.pl

© 2004-2018 Portal Rozwadow.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.