Mobile | Sklep | Słownik | Forum
Twoje Menu
Forum Rozwadowa
Pogoda dzień
Pogoda noc
Pobierz pliki
Quizy o Rozwadowie
Informacje SMS
KONTAKT
CHAT LIVE
Historia Rozwadowa
Wiadomości
Teksty i filmy
Książka o mieście
Cmentarz parafialny
Znajdź groby
Katalog stron
A to ciekawe...
Filmy o Rozwadowie
Polecamy strony
Nasz Czas - magazyn
Przyjaciele Ziemi
Sebastian Sobowiec
Nasze strony
Koło Wędkarskie
Forum Rozwadowa
Cmentarz-wyszukaj
Sklep on-line
Słownik Regionu
Nocny dyżur apteki
~Dyżur aptek na SMS~
Artykuły > Okiem Osowskiego > Wiersze o Rozwadowie (cz. 1)
Mirosław OSOWSKI

Ciemny Kąt
brzozy białe
w zielonych koronach
stoją smutne
cichy tren szeleszczą
czy ktoś umarł
czy się ktoś narodził
czy to szara jesień
powoli nadchodzi

* * *

nad Sanem
kłaniają się nisko
podmuchem wiatru
poruszane trawy
tam osty krwawniki
tam nawłoć dziewanna
i wrotycz stoi
z żółtymi kwiatami
tam pod niebem leci
pelikan zbłąkany
tam szumią liście
stuletnich topoli
pnie drzew rosochatych
ciemną korą kryte
tam po rzece płynie
z długą szyją
samotny łabędź
tam w oddali
nad wodą
unosi się wrzask
hałaśliwej rybitwy
tam z wody
jak bezludne wyspy
wyłaniają się
piaskowe łachy

nad brzegiem cicho
wiotka wiklina
miarowo się kołysze
wspomina pewnie
niedawne czasy
i gromadkę dzieci
bawiących się nad brzegiem
i sielskie Pławo
i stada krów płynące
niczym barki ciężarne
po zielonych błoniach

* * *

w parku w Charzewicach
wśród cienistych
dębowych alei
książę książę
śpiewają słowiki
na zielonych gałązkach
zajeżdżają powozy
wygodne karety
przed pałac
suto oświetlony
barwnymi lampionami
lokaje w liberiach
stoją i prowadzą gości
po schodach rzeźbionych
proszę bardzo proszę
wyciąga radośnie ramiona
książę Lubomirski
to ordynat Zamoyski
we fraku i w muszce
z szerokim uśmiechem
od ucha do ucha
obok ordynatowa
w balowej sukni
całuję rączki całuję
mówi książę Sanguszko
rozmawiają rozkosznie
tiu tiu tiu tiu
o najbliższym raucie
polowaniu w afrykańskim buszu
o dochodach z majątków
z karczmy i z gorzelni
narzekają na chłopów
ciężkie życie ziemian
co zrobić drogi książę
jeszcze parcelacyją
chcą
tak tak mopanku

nagle siadła na nosie mucha
co u licha
obudziłem się wreszcie
a tak było pięknie
szkoda że to we śnie

* * *

dawny Rozwadów
labirynt zaułków
kryje stare dzieje
echo trzech stuleci

z drewnianej bożnicy
słychać głos kantora
chodzą po rynku pobożni
chasydzi z pejsami
w przydługich chałatach
stary rabin
z myślami w zaświatach
kiwa się nad Torą
zza chmur wychodzi słońce
wokół ratusza
poranny gwar
pełno handlarzy
słychać kwiczenie
świń ryczenie krów
pianie kogutów
przybijanie
na zgodę rąk
ojciec Hieronim
w brązowym habicie
z kapturem na głowie
chodzi pomiędzy
chłopskim furami
kwestując na farę

książę Lubomirski
w pałacowym ogrodzie
oparty o laskę
siedzi wygodnie
podkręcając wąsa

* * *

Sochy
czarne topole
wiązy jak liany
obejmujące
pnie stuletnie
miłosnym gestem
w oddali sarny
w raju zieleni
to przecież maj
szalona wiosna
i słońce świeci
śpiew ptaków
niczym IX symfonia
Beethovena
do niebios leci

nagle cisza
niezmącona
powstrzymuje
nasze kroki
pięknie tutaj
dziecko woła

zostańmy jeszcze
to przecież ślady
puszczy dawnej
sandomierskiej
komentarze (0) |


© 2004-2018 Portal Rozwadow.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.